Kultura, rozrywka, hobby | www.cooltural.pl
Aktorstwo: zawód na wymarciu?

Aktorstwo: zawód na wymarciu?

Maszyny odbierają pracę już nie tylko rzemieślnikom i pracownikom fabryk. Nowe technologie wkraczają z buciorami także w życie aktorów. I to bynajmniej nie tych biedniejszych, mało znanych, ale tych, których zaliczamy do wielkich gwiazd z czerwonego dywanu.

Gwiazdom takim jak Brad Pitt czy Julia Roberts raczej bezrobocie nie grozi, ale powinni nastawić się na coś równie, a może nawet bardziej przerażającego. Mianowicie, że ich talent i umiejętności pójdą w odstawkę na poczet pikseli. Jak dotąd zachwycamy się efektami komputerowymi hollywoodzkich superprodukcji i pewnie nie zastanawiamy się nad tym, ilu specjalistów w dziedzinie charakteryzacji czy scenografii straciło przez nie zajęcie. Ale aktor ma już dla nas większe znaczenie. Czy nie będziemy czuli się oszukani wiedząc, że postać, którą oglądamy na ekranie, wygenerowano komputerowo? Zastanówmy się nad tym, bo od takich zmian dzieli nas niewiele czasu. 

 

Cud CGI

Dzięki technologiom CGI (Computer Generated Imagery) można na potrzeby filmu wykreować wszystko – od spektakularnych wybuchów po awatary, których oko widza nie ma prawa odróżnić od prawdziwych postaci. Dlatego dziś możemy oglądać spoty reklamowe z udziałem Bruce’a Lee i Audrey Hepburn. W ich przypadku nie trzeba jednak żywić obaw – miło jest znów zobaczyć kultowych, nieżyjących już aktorów. Co innego, gdy oglądać będziemy film z cyfrową kopią aktora, który całą produkcję zamiast na planie przesiedział w domu. I naprawdę nie zobaczymy różnicy. Technologia motion performance pozwala bowiem na zeskanowanie postaci i odtworzenie w komputerze jej nawet najsubtelniejszych grymasów twarzy, mimiki, naturalnego koloru skóry, itd. Wygląda to tak jak w filmie „Kongres” Ariego Folmana – futurystyczna instalacja, w której zeskanowano Robin Wright istnieje i jest wykorzystywana. 

 

Ginący zawód

Po co twórcom filmowym takie eksperymenty, skoro mają gwiazdy kina na wyciągnięcie ręki? Jak zwykle, jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Cyfrowe wygenerowanie aktora jest tańsze niż zatrudnienie prawdziwego. Problemem przestają być też zabiegi postarzania i odmładzania postaci. Wobec CGI nawet śmierć aktora w czasie kręcenia filmu nie ma dla produkcji wielkiego znaczenia. Jak twierdzi jednak Darren Herald, ekspert ze studia Digital Domain, stworzenie wiarygodnego bohatera będzie niemożliwe bez udziału aktorów. Twórcy filmowi w większości i tak będą musieli na nich polegać. Oby sami zainteresowani wykorzystali te zmiany z jak największą korzyścią dla swojego zawodu. 

 

tekst: Elżbieta Gwóźdź

zdjęcie: depositphotos

Komentarze